poniedziałek, 24 czerwca 2013

4.

Wieczorne listopadowe niebo miało barwę kocich wymiocin. W miarę jak światło przygasało w prześwitach między chmurami pojawił się granat nocnego firmamentu, niczym zawieszony nad głowami ocean. Moje policzki szczypały mnie od mrozu. Siedząc na ławce w parku, paliłam już czwartego z kolei papierosa. Wypuszczałam z ust szary dym papierosowy i czułam jak do moich oczu napływa kolejna porcja łez. Straciłam pracę. Teraz nie mam jakichkolwiek szans na oddanie Fisherowi jego pieniędzy. Nie mam zielonego pojęcia jak mogę zdobyć resztę forsy. Nie dam rady.

Zdałam sobie sprawę, że jestem beznadziejna. Nie dość, że nie potrafię oddać mu dziesięć tysięcy funtów, to na dodatek naraziłam swoje siostry na niebezpieczeństwo. Przecież one nic nie zawiniły. To wszystko moja wina. Jeśli coś im się stanie, jeśli ten psychopata coś im zrobi, to nie daruję sobie tego do końca życia. Muszę je chronić za wszelką cenę. Tylko jak? Mam nigdy ich nie wypuszczać z domu? To byłoby chore. Ale przecież nie mogę siedzieć bezczynnie i czekać aż coś im zrobi.

Gdyby mój ojciec dotrzymał swojej obietnicy i nie przychodził pijany do mojej pracy, to może wszystko potoczyłoby się inaczej. Niestety, mój tata nigdy nie robi tego o co go poproszę. Przyzwyczaiłam się jednak, że wszyscy mnie zawodzą. Jak nie mój tata, to ten idiota Louis.

Było już przed dwudziestą drugą, a ja wciąż siedziałam na tym mrozie. Nie miałam ochoty wracać do domu. Przecież gdybym tylko zobaczyła ojca, to moje pięści szybko poszłyby w ruch. Jestem na niego potwornie zła. Zła? Jestem wręcz wściekła! To samo tyczy się Darcy. Doprowadza mnie do szału. Żyję po prostu w domu idiotów, kiedyś naprawdę nie wytrzymam. Uspokój się, Mandy.

 Co taka piękna dziewczyna jak ty robi tutaj o tej porze sama i do tego płacze? Coś się stało?  Do moich uszu dobiegł głos nieznanego mi mężczyzny.  Problemy z chłopakiem?  spytał z ciekawością w głosie, siadając koło mnie na ławce. Gdybym nie straciła pracy i nie była kompletnie załamana, to pewnie nie pozwoliłabym mu koło siebie usiąść, ale teraz potrzebowałam kogoś do towarzystwa.

Moją uwagę przykuły czekoladowe tęczówki, które pięknie lśniły w blasku księżyca. Dostrzegłam w nich malutkie iskierki radości. Jego postanowione na żel czarne włosy były niczym węgiel. Uśmiech był tak perfekcyjny i zabójczy, że aż sama byłam pod wrażeniem. Natomiast woda po goleniu przyjemnie drażniła moje nozdrza. Nigdy nie widziałam bardziej idealnego i mega gorącego.

 Nie. Coś o wiele gorszego  szepnęłam, zaciągając się papierosem, po czym wypuściłam powoli dym z ust.  Strata pracy  odrzekłam, a on uśmiechnął się nonszalancko. Zaraz dojdę.

 Domyślam się, że pewnie potrzebujesz pieniędzy, hm?  Spojrzał na mnie pytająco. Skąd on wiedział? Jest jakimś medium? Pokiwałam twierdząco głową, gasząc papierosa o ziemię i wyrzucając peta za siebie. Chwilę siedzieliśmy w ciszy, lecz po minucie ponownie zabrał głos.  Chyba jestem ci w stanie pomóc  odezwał się po namyśle. Jeśli zaproponuje mi pożyczkę, to dziękuję z całego serca, ale powiem trzy razy nie. Nigdy więcej nie pożyczę od nikogo pieniędzy. To mnie kiedyś zgubi.

 Tak? W jaki niby sposób?  zapytałam z nieukrywaną ciekawością w głosie. Nie spuszczałam z niego wzroku nawet przez sekundę. Cały czas delektowałam się jego widokiem.

 Jesteś naprawdę śliczną dziewczyną  zaczął mówić, zaciskając mocno usta, które utworzyły tylko jedną wąską linię. Och, czy to ma być jakiś podryw? Kontynuujmy w takim razie.  A ja do swojego klubu nocnego właśnie takich potrzebuję – rzekł, a ja miałam ochotę zaśmiać mu się prosto w twarz.

 Mam być dziwką?!  krzyknęłam zaskoczona. O nie! Nigdy w życiu. Aż do takiego stopnia, to ja nie upadłam. Mogłam się domyślić, że taki przystojniak jak on jest jakimś pierdolonym alfonsem. Och, niech lepiej stąd spada, bo nie ręczę za siebie.  Mam rozumieć, że to jakiś kiepski żart, tak?

 Mówię poważnie. Nie musisz pracować u mnie na stałe. Wystarczy, że przez kilka dni zajmiesz miejsce Ashley, która jest na zwolnieniu  oznajmił, po czym zrobił krótką przerwę i kontynuował swoją wypowiedź.  Pomyśl, za każdego klienta dostaniesz jednego patyka. Szybko zarobisz sumę, której tak bardzo potrzebujesz, a twoje problemy finansowe pójdą w zapomnienie, kicia.

 Po pierwsze nie mów do mnie kicia, a po drugie nie upadłam tak nisko, kolego, więc wypierdalaj w podskokach.  Wstałam z drewnianej ławki i już chciałam odejść jak najdalej od niego, jednak mężczyzna złapał mnie mocno za nadgarstek i jednym, sprawnym ruchem pociągnął mnie w swoją stronę.  Czego?  warknęłam. Nie wkurzaj mnie lepiej, bo ręka, noga, mózg na ścianie. Ostrzegam.

 Jeśli zmieniłabyś zdanie, to masz tutaj moją wizytówkę. Czekam na telefon  Włożył mi do kieszeni płaszczyka małą, białą karteczkę, po czym odszedł w przeciwną stronę. On chyba sobie jaja robi.

***

Leżałam na łóżku i gapiłam się w sufit. Nie wiem co widziałam w nim takiego interesującego. W dłoni trzymałam wizytówkę mężczyzny, którego spotkałam w parku. Tak, tak to ten, który zaproponował mi bycie prostytutką. Na początku uznałam to za bardzo chory pomysł, bo w końcu nie jestem jakąś pierdoloną dziwką, którą każdy może wydupczyć. Ech, miałam nie przeklinać. Muszę zacząć się wyrażać jak cywilizowani ludzie, ponieważ sama mam już powoli dosyć tego, że klnę jak szewc. Ale to moja wina, że mam takie uzależnienie? Inni piją, palą, ćpają, grają na komputerze, dużo jedzą, a ja używam słowa kurwa jako przecinka. Takie życie i nic nie poradzę. Każdy ma swoje dziwactwa.

A tak a propos, to dlaczego ja w ogóle trzymam tą wizytówkę? Wciąż zadaję sobie to pytanie. Przecież już dawno powinnam ją pognieść i wyrzucić do plastikowego kosza na śmieci. Jednak tego nie zrobiłam. Zastanawiałam się poważnie nad jego propozycją. Sam przecież powiedział, że za każdego dostałabym tysiąc funtów. Szybko uzbierałabym potrzebą mi sumę. Gdybym to zrobiła, byłabym pewna, że moim siostrom nic nie grozi. Jedyne co, to fakt, że uraziłabym swoją dumę. Jednakże mój honor nie jest ważniejszy od bezpieczeństwa Darcy i Hayley.

Wyciągnęłam z kieszeni telefon komórkowy i zadzwoniłam na numer znajdujący się na wizytówce. Czekając aż odbierze, dostrzegłam w końcu jego imię oraz nazwisko na karteczce. Stan Williamsom, a więc to tak się nazywasz 
 pomyślałam, przekładając czarny telefon do drugiej ręki. Odbierzesz? 

 Słucham?  Usłyszałam jego głos w słuchawce i wtedy cała moja odwaga zniknęła. Chciałam jak najszybciej się rozłączyć i nigdy więcej nie myśleć o jego chorej propozycji, lecz przed moimi oczami pojawił się Danny porywający moje siostry. Musiałam to zrobić. Dla nich.  Halo? Jest tam ktoś do jasnej cholery?  spytał zdenerwowany. Zupełnie zapomniałam, że wciąż czeka aż się odezwę.

 T-tak  powiedziałam, a moje dłonie zaczęły się pocić.  Tutaj Mandy, dziewczyna z parku. Czy propozycja jest nadal aktualna? – zapytałam uprzejmie, chcąc sprawić na nim dobre wrażenie.

 Ach, to ty  rzekł, doznając nagłego olśnienia.  Oczywiście. Masz może dzisiaj czas w granicach godziny piętnastej?  spytał, a ja pokiwałam twierdząco głową. Po chwili puknęłam się w czoło. Przecież on cię nie widzi, idiotko. To tylko telefon. Odezwał się wredny głos w mojej głowie.

 Pewnie. To może uzgodnimy wszystko w Starbucks?  spytałam z nieukrywaną ciekawością w głosie. Jak mnie ktoś zobaczy z takim przystojniakiem w miejscu publicznym, to chyba będę w siódmym niebie. Wszystkie dziewczyny na tym niesprawiedliwym świecie będę mi zazdrościć.

 Jasne, nie ma sprawy. To do zobaczenia, Mandy  pożegnał się, po czym usłyszałam charakterystyczne pikanie w telefonie, które informowało mnie o tym, że połączenie zostało zakończone. Nie wiedząc czemu, uśmiechnęłam się mimowolnie. 

***

Stałam przed lustrem i przyglądałam się swojemu lustrzanemu odbiciu. Ilustrowałam wzrokiem strój, w który byłam ubrana. Czarna, koronkowa bluzka z rękawami trzy czwarte uwydatniała moje piersi. Czerwona spódniczka z wysokim stanem podkreślała moje wcięcie w talii, a wysokie szpilki wydłużały nogi. Czułam się jak szmata. Specjalnie ubrałam się tak na spotkanie ze Stanem – gorącym przystojniakiem. Chciałam być pewna, że dostanę tą pracę. Pff, pracę? Świat już schodzi na psy. 

Zarzuciłam na siebie swój szary płaszczyk i biorąc czarną torebkę z krzesła wyszłam z domu. Przekraczając próg mieszkania od razu na kogoś wpadłam i upadłam na niego jak kłoda. Podczas upadku zamknęłam oczy, więc nie widziałam kim jest osoba, na której w tej chwili leżałam. Jednak jedno było pewne. Ta osoba nie była tutaj sama. Czułam na sobie wzrok także innych osobników. W końcu otworzyłam oczy i ujrzałam roześmianą twarz Louisa. Jeszcze tego tutaj brakowało. Po co on do mnie przychodził? Przecież wyraźnie dałam mu do zrozumienia, że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Na dodatek przyprowadził tych swoich pedalskich kolegów z zespołu beztalenci. Uważaj Lane, jesteś otoczona przez zapatrzone w siebie gwiazdeczki. Bierz lepiej nogi za pas. 

 Cześć, Mandy. Pięknie dziś wyglądasz  oznajmił, nie spuszczając ze mnie wzroku. Najchętniej starłabym mu ten irytujący uśmieszek z twarzy. Pragnę tego, jak niczego innego w tej chwili.

 Daruj sobie  prychnęłam, wstając z niego. Otrzepałam płaszczyk i dostrzegłam, że ci jego przyjaciele szczerzą się na mój widok. Och, są jeszcze bardziej denerwujący niż sam Tomlinson. Myślałam, że to niemożliwe. Najwidoczniej cuda się jednak zdarzają. Chyba jednak zacznę wierzyć w tego Świętego Mikołaja.  Po co tutaj przyszedłeś? – zapytałam niemiło. Nie będę się podlizywać.

 Moja mama zaprasza was na obiad. Mówiąc was mam na myśli nie tylko twojego ojca i siostry, ale również ciebie  wyjaśnił, wskazując na mnie palcem. Mamusia nie nauczyła, że palcem się nie pokazuje? Taa, uważaj, bo zjem z tobą obiadek. Już pędzę do twojego domku. Pff, niedoczekanie.

 Nie mam czasu. Jeżeli chcesz, to możesz zaprosić moją rodzinkę, ale na mnie nie masz co liczyć, bo ja mam ciekawsze zajęcia niż spędzanie popołudnia z przygłupami  odparłam oschle, a z twarzy jego przyjaciół zniknęły uśmiechy. Chyba nie spodziewali się, że jestem taką zołzą. Ups, już wiedzą. 

 Zapomniałbym! Poznaj...  nie dokończył, ponieważ po prostu wyminęłam go i udałam się w stronę kawiarni. Tak, na pewno marzę o poznaniu reszty One Direction. Normalnie spełnienie moich kurwa najskrytszych marzeń. Mam nadzieję, że czujecie ten sarkazm. O nie! Znowu zaczęłam przeklinać.

Louis jest chyba najbardziej niemożliwą osobą jaką znam. Tłumaczyłam mu, że nie chcę mieć kompletnie nic z nim wspólnego, a on pomimo tego i tak do mnie przychodzi. Jeszcze zabrał ze sobą ten swój zespolik od siedmiu boleści i zachowuje się jakby nigdy nic. Żeby tego było mało, to zaprasza moją rodzinę na obiad. Wybacz, ale nigdy już nie przekroczę progu twojego domu, Tomlinson. Nawet za milion funtów. Na pewno nie w tym wcieleniu. W następnych raczej też nie.

***

Siedziałem z chłopakami w salonie i oglądaliśmy za namową Liama "Toy Story 3". Naprawdę nie mam pojęcia co on widzi w tej bajce. Przed oczami wciąż miałem Mandy. Wyglądała dzisiaj olśniewająco, ale to jak mnie potraktowała przy chłopakach wprawiło mnie w przygnębienie. Nie rozumiem dlaczego jest wobec mnie taka oschła. Wiem, że jeszcze mi nie wybaczyła, lecz miałem nadzieję, że chociaż przy nich będzie stwarzać pozory osoby, która choć trochę mnie lubi. Cóż, nadzieja matką głupich. Przed pójściem do jej domu opowiadałem im ile to razem przeżyliśmy i przekonywałem, że ich na pewno polubi. Niestety, wyszło inaczej. Byli zaskoczeni jej zachowaniem i od powrotu do domu w ogóle o niej nie wspominają. I dobrze. Nie mam ochoty ich słuchać.

Wiem, że pomysł z obiadem był wręcz absurdalny, ponieważ Mandy nigdy nie zgodziłaby się na wspólne spędzanie czasu z moją rodziną. Unika z nimi kontaktów, a to wszystko przeze mnie. To moja mama wymyśliła wspólny obiad, więc czy chciałem czy nie, to musiałem iść i zaprosić całą rodzinę Lane. Rodzicielka chyba myślała, że w ten sposób pogodzi mnie z przyjaciółką. Nie udało jej się. Nikomu się nie uda. Ojciec Mandy był kompletnie zalany w trupa, więc zrezygnował z zaproszenia, Darcy jest w szkole, więc na pewno się nie zjawi, a na małą Hayley nie mam co liczyć.

 Louis  zaczął Harry, wyłączając bajkę.  Martwimy się o ciebie  powiedział, patrząc na mnie zmartwionym wzrokiem. Reszta też przyglądała mi się z poważnymi minami. Dlaczego się o mnie martwią? Przecież nie ma takiej potrzeby. Kłamca! Wszystko jest w porządku. Kłamca! Jest świetnie... Kłamca! Ale naprawdę! Cholerny kłamca! Przyznaj się! Dobra, jest beznadziejnie.

 Nie wiem o co wam chodzi. Przecież wszystko jest ok  skłamałem, posyłając im słaby uśmiech.

 Chodzi o to, że jesteś jakiś spokojny. Za spokojny. Powiedz co się dzieje, bo cały czas na twojej twarzy widać tylko przygnębienie  wyjaśnił Niall, jedząc chrupki kukurydziane. Ja się pytam: Ile można jeść? No ile? Jego żołądek nie ma końca czy znajduje się tam czarna dziura do cholery?

 Czy to przez tą dziewczynę, która cię tak potraktowała?  spytał się Zayn, krzyżując dłonie na brzuchu.  Jak ona miała? M... Maddie? – zapytał przyjaciel. Jak mogłeś przekręcić tak piękne imię?

 Mandy  poprawił go Liam zanim ja to zrobiłem.  Ja też zauważyłem, że od waszego dzisiejszego spotkania coś jest nie tak. Co między wami zaszło? – Kolejne pytanie, zero odpowiedzi.

Przejrzeli mnie na wylot. Wiedzieli co jest przyczyną mojego zachowania i oczekiwali, że wszystko im wyjaśnię. Przykro mi chłopaki, ale nic wam nie powiem. Jest to dla mnie trudny temat i nie zamierzam z nikim o tym rozmawiać. Nie chcę nawet myśleć o tej sprawie. Dajcie mi spokój!

 Nic nie zaszło. Co miało zajść?  Spojrzałem na nich kątem oka i miałem nadzieję, że nie będą mnie o nią wypytywać. Moim zbawieniem okazała się mama, która poprosiła mnie o pomoc przy nakrywaniu do stołu. Muszę jej podziękować. Poszedłem z nią do kuchni i wyjmowałem potrzebną ilość talerzy oraz sztućców na blat szafki i zacząłem zaglądać do garnków. Pięknie pachnie. 

 Mandy nie chce z tobą rozmawiać, prawda?  spytała, a ja otworzyłem szeroko oczy ze zdziwienia. Skąd ona o tym wiedziała?  Twoja mina mówi sama za siebie, Lou. Znowu się pokłóciliście?

 Jest moją najlepszą przyjaciółką i zawsze nią będzie, ale ona mnie po prostu nienawidzi. Wciąż mi dogryza i wprawia w coraz większe poczucie winy. Jestem idiotą  powiedziałem smutno, a mama położyła dłoń na moim ramieniu, próbując mnie w ten sposób wesprzeć i pocieszyć.

 Louis, nie mów tak. Nie wierzę, że zrobiłeś coś tak podłego, by miała powody do nienawiści wobec ciebie. Ona potrzebuje czasu – zaczęła rodzicielka, patrząc na mnie współczująco. – Przez te trzy lata, gdy cię nie było, naprawdę dużo przeszła. Śmierć matki, alkoholizm ojca, bunt Darcy, ciąża...

 Jaka ciąża?  przerwałem jej szybko.

 Żadna  powiedziała, odwracając wzrok w drugą stronę. Podszedłem do niej kilka kroków bliżej i spojrzałem jej w oczy. Powtórzyłem pytanie, a ona przełknęła głośno ślinę.  Powiem ci, ale obiecaj, że zachowasz to dla siebie. Margaret powiedziała mi to przed śmiercią i nie chcę by ktoś jeszcze się o tym dowiedział.  Pokiwałem głową i czekałem w niecierpliwości na wiadomość jaką miała mi przekazać.  Hayley nie jest siostrą Mandy, tylko  zrobiła krótką przerwę – tylko jej córką. 

27 komentarzy

  1. Hahaha końcówka mnie rozwaliła. Tu taki moment i nagle gif ^^
    No, ale do rzeczy!
    Wchodzę sobie na bloga i ukazuje się moim pięknym zielonym oczętom ciepły szablon.
    Gdyby była zima to bym cię po prostu po rękach całowała, ale jest lato, w moim pokoju gorąco jak w piekarniku i mam wrażenie, że szablon grzeje.
    Matko. Tak więc tylko dostajesz pochwałę za niego ;) Zero całowania po rękach ;d
    Zamiast dawać piosenki z wideo możesz zacząć umieszczać je w linkach. Tak chyba będzie lepiej. Napiszesz ''muzyka'' wkleisz w to link i będzie spoko :)
    Koniec tych pochwał!
    Źle zapisujesz dialogi. Zapisuje je się tak:
    - Hej - uśmiechnęłam się do Molly, która krzątała się po kuchni i robiła mi śniadanie. Lubiłam ją. Była taką jakby moją przyjaciółką, której nigdy nie miałam i pewnie mieć nie będę.
    - Cześć Allyson - zaświergotała radośnie stawiając przede mną na stole talerz pełen tostów. - Jedz, a ja lecę uprasować twojej matce ubrania na dzisiaj, bo inaczej mnie chyba zabije - zachichotała i udała się na górę cały czas nucąc jakąś melodię.

    Dobra kończę z tym pokazywaniem jak zapisywać dialogi, bo jeszcze Ci tu jakiś rozdział napiszę xdd haha
    No, więc wszystko poza tymi dialogami jest ok. ; d
    Pozdrawiam Mila z the--end-of-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. wiedziałam, że ciąża! ;D jea.
    ale Hayley? :O to trochę szok.
    długo czekałam na następny rozdział, teraz znowu muszę czekać na następny. no okrucieństwo.
    ale i tak kocham to ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. o kurde, trafiłam tutaj przez przypadek, ale teraz widzę, że to dobrze, przeczytałam sobie wszystkie rozdziały bo jak na razie nie jest ich dużo. Opowiadanie naprawdę przypadło mi do gustu i mogę je zaliczyć do tych bardzo dobrych :) Tak więc życzę Ci duuużo weny byś dalej pisała i oczywiście ciepło pozdrawiam :) ( www.selectrighdirection.blogspot.com )

    OdpowiedzUsuń
  4. zachęcający wygląd to dopiero początek xD
    potem rzuca się w oczy tekst, który jak zacznie się raz czytać, nie można się oderwać od niego ^^

    P.S. domyślałam się ciąży xD

    http://zaczytanakasia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. nadrobiłam wszystkie rozdziały :) Piszesz niesamowicie, wciągnęłam się w tą historię całą sobą! Od początku miałam podejrzenia, że Hayley to córka Mandy, a Lou jest tatusiem i patrz, sprawdziło się :) Nie mogę się doczekać następnego rozdziału! Jestem strasznie ciekawa jak potoczy się sprawa "pracy" Mandy :)
    Pozdrawiam! :*
    hello-horan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudnie piszesz, zakochałam się. Hahahah.xd Naprawdę. czekam an następny rozdział.
    Mina Zayn'a na tym gifie mnie rozwaliła.xd Taki momnt, eee... no. zaskakujący czy coś, a tu nagle piątka tych idiotów.:D czekam nn.xx


    u mnie nowa notka.:)
    http://notes-teenager.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo spodobał mi się ten rozdział, a w szczególności końcówka. Ten gif ostatni jest świetny. No nie powiem - rozśmieszyło mnie trochę. Czekam na następny rozdział kochana♥
    Jeśli znalazłabyś troszkę czasu, by skomentować mojego bloga to bardzo proszę, bo przecież sama wiesz jakie to jest ważne. Odwdzięczę się tym samym :)
    http://modaprzemijastylpozostajex3.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Hahahaha:D
    Wiedziałam, że Hayley nie jest siostrą Mandy:D Od razu zgadłam - stawiać mi tu :D Żartuję :D
    Zaskoczyła mnie tą decyzją o...No wiesz o czym. Rozumiem, że nie ma kasy, ale raczej satysfakcji z niej nie będzie miała, bo sposób w jaki ją zarobi obrzydzi jej wszystko.
    Z tego co widzę też bierzesz udział w akcji obserwuję-nie spamuję. Tylko koleżanki wyżej jakoś tego nie zauważyły:)
    A i chyba pomyliłaś blogi, bo na tym adresie http://theemeraldworld.wordpress.com/ prowadzę bloga wspólnie z taką dobrą duszą, a na tym http://colorfulsound.blogspot.com/ sama. Po komentarzu wnioskuję, że nastąpiła drobna pomyłka;)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, faktycznie pomyliłam. A wiesz co jest najlepsze? Że przeczytałam rozdział na Twoim blogu, a skomentowałam pod Twoim i Twojej współautorki. Ogarniasz mój tok myślenia? To trzeba być tylko mną. Przepraszam za pomyłkę :*

      Usuń
    2. Spoko:D Zorientowałam się od razu;) Jak ty żeś tam trafiła? :D To musiało być niezłe zawirowanie :)

      Usuń
  9. WOW! Ten rozdział jest FENOMENALNY.*__*
    Przyznam szczerze,że po prostu mnie zatkało.Sam wstęp jest tak fantastycznie sformułowany,że od razu popadłam w zachwyt.
    To,że Mandy klnie jak szewc jest absolutnie zrozumiałe i nieobce,przynajmniej mi.
    Przyznam szczerze,że bardzo,ale to bardzo mnie zaskoczyłaś jeśli chodzi o propozycję pracy w burdelu.Byłam taka podekscytowana kiedy o tym czytałam i stuprocentowo pewna,że się zgodzi.W końcu nie miała wyjścia.To bardzo odważne i przede wszystkim słuszne z jej strony.Bezpieczeństwo sióstr jest najważniejsze.Sióstr?Co ja gadam? Przecież Hayley to jej córeczka.
    Omgdfogffoofgog wow.To to naprawdę super,hiper,mega świetna nowość.Naprawdę jestem taka zachwycona,że o mamuniu! Podejrzewałam na początku,że może ta mała ma coś wspólnego z tym co się wydarzyło pomiędzy Lou a Lane,ale byłam pewna,że się mylę.A tu proszę!Jestem ciekawa jak z tym wszystkim czuję się sama Mandy,no i rzecz jasna Tomlinson.To musiał być szok.
    Bardzo,ale to bardzo podoba mi się każdy wątek tego rozdziału,jak i całej historii.Twoje cudowne pomysły i bohaterowie.No i oczywiście stosunki przyjacielskie w 1D.Chłopcy są tacy kochani!
    Naprawdę dobra robota.Jesteś GENIALNA! <3
    Do następnego xx
    http://oneshootsbyola.blogspot.com/
    http://wszystkootobiekochanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Już na samym początku rozdziału, strasznie mi się spodobało <3 Masz bardzo ciekawe pomysły- jednym słowem jesteś bardzo kreatywna, a wręcz kocham to w ludziach <3333 Fantastyczne jest to jak piszesz i ogólnie ten blog, również pod względem wyglądu- ma śliczny szablon *_* Oby tylko tak dalej :)
    Pozdrawiam, życzę dalszej weny do pisania i zapraszam do siebie- http://onedirection11111.blogspot.com/ ,mam nadzieję że znajdziesz chwilę i wpadniesz :3 xx

    OdpowiedzUsuń
  11. pięknie, masz świetne pomysły na rozdziały :) zapraszam do mnie, nowy rozdział : *
    http://iloveonedirectionxoxo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. fajne pomysły :D jeszcze nigdy takich nie spotkałam :3 ale trochę źle się czyta jak tekst jest po tej stronie na ciemnym tle ciemnym napisem ;// Ale tak to jest ok :>
    http://grinwaldermisaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajne pomysły ;) BARDZO I TO BARDZO fajnie piszesz ;)
    http://mojezycieimodajednowjednym.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozwalił mnie kolor nieba XD
    Fajnie piszesz podoba mi się twoja jak to ssię mówi ? a twój przekaz do Nas :) BArdzo fajny styl :)
    Obserwuję :)
    Liczę na rewanż http://chamomileee12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Pierwsze zdanie - świetnie je ujęłaś ;p
    Co do bloga;
    Ma śliczny nagłówek,ale nie za bardzo podoba mi się te ciemne tło (bez urazy)
    Pozdawiam i zapraszam
    http://superowa12.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem szczerze, że rozbawiło mnie pierwsze zdanie i stwierdzenie, że "niebo miało kolor kocich wymiocin" :). Ogólnie bardzo ładnie piszesz. Podoba mi się też ogólna koncepcja bloga, nagłówek i w ogóle wszystko jest super. I cieszę się, że jesteś moją imienniczką (też jestem Weronika).
    Życzę powodzenia w dalszym blogowaniu i zapraszam na swój dopiero rozwijający się blog. http://hermionegrangerstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. te twoje pisanie to się nazywa talent.Ciekawie się czyta,więc zaczynam od I rozdziału Xd

    OdpowiedzUsuń
  18. świetne to opowiadanie :) sama chciałabym umieć tak pisać :)
    masz świetnego bloga no i nagłówek <333 ahhh *__*
    zapraszam do mnie :)
    http://the-lives-of-two-friends.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. wpadłam na twojego bloga przypadkowo przeczytałam ten rozdział tak z nudów i uświadomiłam sobie że wspaniale piszesz i że bede tu częściej wpadać <3 obserwuje sylwia0001.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo dobrze piszesz.Gołym okiem widać ,że masz wielki talent ;)
    Zapraszam do nas ; http://hogwartznowtetnizyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Hej, zauważyłam, że czytasz bloga ja-alice.blogspot.com
    No i że Ci się podoba. To w takim razie polecam Ci zajrzeć na bloga tlumaczenie-danger.blogspot.com i przeczytać pierwsze rozdziały. No i spojrzeć na date publikacji. Dziewczyna z ja-alice usuwa wszystkie moje komentarze. Mam nadzieję, że jednak się zorientujesz co jest nie tak.

    OdpowiedzUsuń
  22. końcówka przeszła samą siebie! czytam dalej xx

    OdpowiedzUsuń
  23. WIEDZIAŁAM! :D<3
    Świetny!!!!!! <33333
    ~IcaGrey

    OdpowiedzUsuń