sobota, 29 marca 2014

31.

Siedziałam razem z Hayley w jednym z miejscowych barów koktajlowych. Dziewczynka piła swój ulubionych truskawkowy napój, a ja zdecydowałam się, że tym razem wezmę o smaku jagodowym. 

Zawiodłam się na Dannym. Nie sądziłam, że kiedykolwiek będzie w stanie podnieść na mnie rękę. Myślałam, że zawsze będziemy się wspierać. Niestety, stało się inaczej. Miałam ochotę zacząć płakać. Przez ten popieprzony plan straciłam mojego brata. Może jest pierdolonym chujem, którego trzeba byłoby zamknąć w pokoju bez klamek, ale w końcu to moja jedyna rodzina. Nie chcę zostać sama.

Po wczorajszej akcji w gabinecie, od razu wróciłam do Londynu. Nie byłam się pożegnać ani z Mandy ani z Mattem. Nie, nie powiedziałam ciemnowłosej prawdy. Nie potrafiłabym tego zrobić. To samo tyczy się Louisa. Wiem, że znienawidziłby mnie, a nie chciałam do tego dopuścić. Za bardzo mi zależy. Tak, zależy mi na nim, choć znam go krótko. Jest to moja największa wada. Za szybko przywiązuję się do ludzi. Nic na to nie poradzę. Tak już zostałam skonstruowana. Czy ktoś kiedyś znajdzie do mnie instrukcje i wyłączy tą głupią opcje? Czy nie mogłabym poznawać ludzi bez uzależniania się od nich? Wygląda na to, że nie. W końcu jestem Abigail Fisher. Takie życie.

– Abbie, czy ty jesteś z Louisem? – zapytała dziewczynka, a ja spojrzałam na nią zdezorientowana. Ostatnio ciężko wszystko kojarzę. Czy to przemęczenie? – Jesteś jego księżniczką? – Jak słodko.

– Nie no, nie, raczej nie, w sumie to nie wiem – zaczęłam się plątać we własnych słowach.

Prawda była taka, że nie wiedziałam na czym stoję. Niby byliśmy na randce, całowaliśmy się kilka razy, ale czy to coś oznaczało? Przecież on nie musiał traktować tego na poważnie. Ja traktowałam, ale żeby cokolwiek coś z tego wyszło, to oboje musimy tego chcieć. Nie ma innej opcji.

– Ładnie byście razem ze sobą wyglądali – odrzekła, uśmiechając się do mnie szeroko. Czy ona musiała być taka urocza? Mimowolnie się uśmiechnęłam. – Auć – jęknęła cichutko.

Szatynka dotknęła dłonią miejsca na klatce piersiowej, w którym znajdowało się jej serduszko. Widząc na jej twarz ból, przeraziłam się nie na żarty. W jej oczkach pojawiły się łzy. 

– Hay, coś się stało? Boli cię coś? – spytałam zaniepokojona.

– Tak – szepnęła, machając na potwierdzenie główką. – Kuje mnie tutaj. Boli strasznie. Abbie, zrób coś, proszę – poprosiła, a ja miałam ochotę zacząć płakać, bo nie wiedziałam co mam zrobić. Nigdy nie znajdowałam się w podobnej sytuacji. W końcu nigdy nie miałam styczności z dziećmi. – Już nie. 

– Czekaj. Już cię nie boli? Tak po prostu przestało? – spytałam zdezorientowana.

– Mhm. Miałam już tak kilka razy, ale nie mów Louisowi, bo będzie kazał mi iść do lekarza, a ja nie lubię chodzić do doktora – powiedziała, a ja spojrzałam na nią badawczo. Miała już tak kilka razy? To dziwne. Dlaczego wcześniej się na to nie skarżyła? Myślałam, że dzieci w tym wieku od razu mówią swoim rodzicom lub komukolwiek innemu, że je coś boli. Taka ich natura. – Proszę.

– Przykro mi, kochanie. Muszę o tym poinformować, Louisa.

***

Wszedłem bez pukania do pokoju Mandy. Ciemnowłosa leżała na swoim łóżku i wpatrywała się w sufit. Chyba nawet nie zauważyła, że wszedłem do pomieszczenia. Była zamyślona. Żyła we własnym świecie, do którego nikogo nie wpuszczała. Może marzyła, może wspominała, może myślała co by było gdyby. Cokolwiek to było, to robiła to całą sobą. Wyłączyła się z rzeczywistości.

Usiadłem koło niej i dopiero wtedy nerwowo oddaliła się ode mnie. Wygląda na to, że bała się mnie. Spojrzałem na jej zabandażowany nadgarstek, a ta widząc to, schowała go pod kołdrę. Spryciula.

– Czego ode mnie chcesz, Danny? – spytała oschle. Nadal nie darzyła mnie sympatią.

– Słyszałem o twoim wczorajszym wybryku. Naprawdę myślałaś, że wyrwiesz się stąd popełniając samobójstwo? – zapytałem z kpiną w głosie. Nie potrafiłem być miły. Nawet jeśli tego chciałem.

 Jeśli masz zamiar ze mnie tylko szydzić, to lepiej żebyś stąd wyszedł. Może i pracuję tutaj dla ciebie, ale ten pokój należy do mnie, więc w każdej chwili mogę kazać ci się stąd wynosić – odrzekła hardo. Nie spodziewałem się, że będzie taka odważna. Cóż, wiedziałem, że ma charakterek, ale nie, że aż taki. Najwidoczniej nie znam jej jeszcze zbyt dobrze. Czym jeszcze mnie zadziwi?

– Nie należy do ciebie. Ty nie masz nic, Mandy. Zostałaś z niczym – oznajmiłem złośliwie. Faktycznie ze mnie niezły skurwiel. – Jesteś żałosna. Z dnia na dzień staczasz się na dno.

– Nienawidzę cię za to, jak mnie traktujesz – wyszeptała, a łzy mimowolnie spłynęły jej po policzkach. Była taka słaba. – Dobrze, że chociaż siostrę masz normalną. Ucz się od niej dobroci.

– Nie rozśmieszaj mnie – rzekłem, wybuchając fałszywym śmiechem. – Myślisz, że Abbie przyjechała tutaj wczoraj, bo się o ciebie martwiła? Ona ma w tym swoje własne interesy. Gdybyś wiedziała co ona teraz wyprawia w Londynie, to zmieniłabyś o niej zdanie. Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo się mylisz co do niej. Jesteś taka naiwna. Życie cię niczego nie nauczyło? 

– Znowu próbujesz mnie okłamać? Przykro mi, ale nie wierzę ci. Tacy ludzie, jak ty nigdy nie mówią prawdy. Mówią to, co im pasuje. Coś, co jest na ich korzyść – odezwała się cicho.

– Otwórz w końcu oczy, Lane. Wszyscy wokół cię okłamują. Nawet twoi tak zwani przyjaciele. Nawet Matt, któremu tak bardzo ufasz – powiedziałem, podnosząc nieco ton głosu. – Nie mazgaj się już. Zabieraj się lepiej do pracy. Klienci na ciebie czekają – wysyczałem przed zęby. 

– Nie mam zamiaru już dla ciebie pracować...

***

Szłam przed siebie wolnym, aczkolwiek pewnym krokiem. Wiał chłodny wiatr, więc na swoją czarną bokserkę zarzuciłam jeansową kurtkę. Na nogi założyłam zwykłe spodnie, które idealnie pasowały do czarnych trampek. Kierowałam się w stronę fryzjera, ponieważ chciałam przefarbować włosy.

Tak, wcale nie żartuję. Postanowiłam, że od dzisiaj będę blondynką. Czasami potrzeba nam małych zmian. Nie prosiłam Louisa o pieniądze, ponieważ miałam jeszcze trochę swoich oszczędności. Poza tym on nawet nie wie, że chciałabym przefarbować się na jasny kolor. Jestem ciekawa jaką będzie miał minę. Nie powinien być zły. W końcu nie zamierzam zrobić sobie tatuażu na tyłku czy przebić sobie jakiejś części ciała kolczykiem. Wtedy na pewno nie byłby zadowolony, ale przecież nie muszę nawet myśleć o jego reakcji, ponieważ nie mam w planach tego robić. Może kiedyś, ale nie teraz.

Nagle wpadłam na jakiegoś chłopaka. Poprawka. On wpadł na mnie. Dureń nie patrzył przed siebie i tylko szybko kierował się do wyznaczonego sobie celu. Na oczach miał okulary, a na głowie kaptur. Miałam ochotę go wyzwać, ale w porę zorientowałam się, że to Niall. Co on wyprawia?

– Yyy... Nialler, wszystko w porządku? – zapytałam zaniepokojona.

– Darcy... – powiedział, wypuszczając z ulgą powietrze z ust. – Nie poznałem cię. Przepraszam, ale fanki mnie zaatakowały i musiałem się im jakoś wymknąć – zaczął się tłumaczyć. – Dokąd idziesz?

– Do salonu fryzjerskiego. Zamierzam zmienić kolor – wytłumaczyłam mu, posyłając delikatny uśmiech. Chłopak odwzajemnił go, patrząc na mnie pytająco. – Będę blondynką.

– Dobry wybór – rzekł, ilustrując mnie wzrokiem. – Louis wie? – spytał zaciekawiony.

– Jeszcze nie, ale się dowie, jak wrócę do domu – odpowiedziałam mu na pytanie.

– Jeśli nie masz nic przeciwko, to ci potowarzyszę – zaproponował, uśmiechając się do mnie szeroko. Uwielbiałam tego chłopaka. Zawsze miał dobry humor i mnóstwo energii.

– Jasne, będzie mi bardzo z tego powodu miło.

Ruszyliśmy w drogę. Blondyn nadal miał kaptur na głowie i okulary na nosie, ponieważ bał się, że jego fanki znowu go spotkają. Jeśli on uważa, że w tym stroju nikt go nie pozna, to naprawdę jest w błędzie. Przecież w odległości jednego kilometra można się już zorientować, że to sam Niall Horan.

Bardzo przywiązałam się do chłopaków z One Direction. Nie wliczam już w to Louisa, bo on od zawsze był dla mnie, jak starszy brat. Choć muszę przyznać, że gdy miałam z osiem lat, to podkochiwałam się w nim. Zawsze mi imponował i podobało mi się to, że dbał o bezpieczeństwo moje i mojej siostry. Kiedyś myślałam, że Mandy i Lou będą ze sobą. Wyobrażałam ich sobie razem. Byliby piękną parą. Poza tym mają cudowną córeczkę. Szkoda, że nie było im pisane życie przy swoim boku. Może nigdy tego nie okazywałam, ale naprawdę kochałam moją siostrzyczkę. Była dla mnie pewnego rodzaju wzorem do naśladowania. Nigdy nie znałam nikogo tak dzielnego i odważnego, jak ona. Tęsknię za nią. Strasznie. Jestem ciekawa czy Tomlinson też czasem o niej myśli. Pomimo tego, że minęło dopiero ponad siedem miesięcy, to sądzę, że szatyn powoli zaczyna żyć już normalnie. Przecież był na randce z Abbie, co swoją drogą nie bardzo mi się spodobało. Lubię ją. Jestem w porządku dziewczyną i świetnie opiekuje się Hayley, ale nie ukrywam, że wolałabym widzieć przy boku Tommo moją siostrę. Dla mnie oni są dla siebie po prostu stworzeni.

Wracając jednak do zespołu. Uwielbiam tych chłopaków. Harry zawsze mnie rozśmiesza. Przekomarzamy się przy każdej możliwej okazji. Zachowuje się, jak dzieciak. To w nim lubię. Zayn jest tajemniczy. Nie jestem do niego jeszcze przekonana. Może i gadamy ze sobą normalnie, ale nie czuję się przy nim swobodnie. To samo tyczy się Liama. Jak dla mnie, to on jest zbyt rozsądny, sztywny i nudny. Może to jednak tylko pozory? No i został Niall. Prawdę mówiąc, to jego darzę największą sympatią. Jest uroczy i miły. Do tego rozwala mnie jego żołądek bez dna. Pomimo tego, że nie z każdym mam świetne relacje, to każdy z nich zajmuje malutką cząstkę mojego serca. Nie wyobrażam sobie nie mieć ich teraz przy sobie. Są już dla mnie codziennością. Bez nich nie byłoby już to samo. Nawet nie dopuszczam do siebie myśli, że kiedyś mogłoby ich zabraknąć.

Weszliśmy do salonu fryzjerskiego i od razu zwróciła się do nas wysoka brunetka. Wyjaśniłam jej, co zamierzam zrobić ze swoimi włosami, a ta zaprosiła mnie na wysoki fotel o fioletowym kolorze.

– Trzymaj za mnie kciuki – powiedziałam do Horana, a on z uśmiechem wykonał moje polecenie.

***

Weszłam razem z Niallem do salonu. Od razu dostrzegłam Louisa i Abbie o czym zawzięcie rozmawiających. Hayley bawiła się lalką na podłodze. Jestem ciekawa, jak szatyn zareaguje na zmianę koloru moich włosów. Mam nadzieję, że mu się spodoba. Jeśli chodzi o mnie, to jestem zadowolona.

Dopiero po minucie Tommo zorientował się, że także ja znajduję się w tym pomieszczeniu. Spojrzał na mnie z delikatnym uśmiechem, a po chwili na jego twarzy można było dostrzec tylko zdziwienie.

– Nialler – zwrócił się Lou do swojego przyjaciela. – Coś ty jej zrobił? – zapytał wyraźnie zaciekawiony. – Kolejna zaczęła się farbować na blond – westchnął cicho pod nosem.

– To nie moja wina! – krzyknął oburzony farbowany blondyn, unosząc ręce do góry w geście obrony. – Wpadliśmy na siebie, jak miała jeszcze brązowe kłaki – bronił się.

– Darcy, ślicznie ci w tych włosach – odezwała się Abbie, podchodząc do mnie. Zaczęła dotykać moich włosów z uśmiechem na twarzy. – Pasuje ci ten kolor. Louis, powiedz, że ślicznie – rzekła i wszyscy spojrzeli na szatyna. Przez chwilę się nie odzywał, lecz w końcu zabrał głos.

– No pięknie, pięknie. Wyglądasz doroślej. Nie mogę uwierzyć, że tak szybko rośniesz. Och, te dzieci. Nim się obejrzysz, a już stają się takie duże – powiedział chłopak, udając, że się wzruszył. Zaczął wycierać niewidzialne łzy, a po chwili wybuchnął śmiechem. On ma naprawdę z głową.

– Ty to jesteś jednak stuknięty – stwierdziłam, kręcąc z niedowierzaniem głową.

W czwórkę usiedliśmy na sofie i zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Spędziliśmy tak ze sobą dwie godziny. Muszę przyznać, że odkąd mieszkam w Londynie, to jestem zupełnie inną osobą. Zmieniłam się. Wydaję mi się, że na lepsze. Nie jestem już tą złośliwą małpą. Teraz jestem milsza i nie sprawiam nikomu przykrości na każdym kroku. Szkoda, że nie mogłam pokazać tej lepszej strony mojej siostrze. Na pewno byłaby ze mnie dumna. Wierzę, że teraz też jest. Obserwuje mnie z góry.

***

Właśnie czytałem swojej córeczce bajkę na dobranoc. Malutka uwielbiała historyjki o księżniczkach. Sprawiało jej to radość, więc i mi uśmiech sam wkradał się na usta. Kochałem spędzać czas z Hayley. Jest cudowna i niezwykle urocza. Żałuję, że straciłem tak sporo z jej życia. Pierwszy ząbek, pierwsze słowo, pierwszy własny krok. To na pewno były niesamowite momenty.

Darcy kompletnie mnie dzisiaj zaskoczyła. Nie spodziewałem się, że zmieni kolor włosów. Muszę przyznać, że wygląda w nim fantastycznie. W końcu nie wygląda, jak małolata, tylko jak piękna kobieta. Pomimo tego, że żartowałem dzisiaj z tego, iż dzieci szybko dorastają, to prawdę mówiąc jest w tym trochę prawdy. Jeszcze tak niedawno dziewczyna była uroczą dziewczynką, a teraz jest już taka dojrzała i dorosła. Czas szybko leci. Zdecydowanie za szybko. Mógłby trochę zwolnić.

Kiedy przeczytałem bajkę, to pocałowałem Hay w czubek głowy i przykryłem ją szczelnie kołdrą. Widać było, że jest wykończona. Swoją drogą, to dowiedziałem się, że malutkiej dolega częste, choć krótkotrwałe kucie w tym miejscu, gdzie znajduje się jej serduszko. Niepokoję się, dlatego też zapisałem ją jutro na badania kontrolne do zaufanego lekarza. Mam nadzieję, że to nic poważnego.

– Lou – powiedziała szatynka, łapiąc mnie za nadgarstek. – Tęsknię za Mandy – wyszeptała. 

– Ja też za nią tęsknię, skarbie – powiedziałem, a w moich oczach pojawiły się łzy. Ostatnio dość rzadko o niej myślałem, ponieważ moje myśli zajmowała Abbie. Może to głupie, że powoli zapominam o najważniejszej osobie w moim życiu, ale przecież nie przywrócę jej do świata żywych. Tak, kocham ją nadal i chciałbym, żeby znowu była obok mnie, ale ona nigdy nie będzie już blisko mnie.

– Trafiła do aniołków? – zapytała, patrząc na mnie swoimi pięknymi oczkami. 

– Na pewno. To była najwspanialsza dziewczyna jaką zdarzyło mi się poznać. Robiła wszystko, aby tobie i Darcy było dobrze. Naprawdę starała się wami opiekować najlepiej, jak tylko potrafiła. To skarb, a nie kobieta – rzekłem cicho, a pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Wytarłem ją.

– Chciałabym ją teraz przytulić – oznajmiła mi smutno. 

– Ja też. – Przytulić, pocałować, kochać się z nią do utraty tchu. Cokolwiek. Wystarczy mi nawet tylko rozmowa. Chcę, aby była po prostu blisko mnie i żeby mnie już nie zostawiała.

– Aniołki się nią zaopiekują, nie płacz, Louis.

13 komentarzy

  1. Kocham Cie <3 weny kochana ! ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ! Czekam na kolejny ;)

    Natalie ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam i podoba mi się ogromnie to co czytam! I wrócę :)
    Mam nadzieję, że odwiedzisz mnie i wypowiesz się na temat mojego pisania:

    http://kochajac-potwora.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww! Ten rozdział był cudowny. Czytało się go tak lekko i przyjemnie, naprawdę wspaniale. Uwielbiam Abby i Louisa razem! Kocham ich!
    Polubiłam Darcy, to muszę przyznać. Mandy jakoś tak jest mi obojętna, ale kiedy przeczytałam to, co Hayley o niej powiedziała, no i Louis, to zrobiło mi się jej podwójnie szkoda. Naprawdę jej współczuję, współczuję im wszystkim, bo żyją w niewiedzy, a Abby zna prawdę, jednak prędko jej nie wyjawi.
    Cholera, pogmatwane to jest!
    Czekam na nn! Pozdrawiam. :)
    xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Podoba mi się zmiana Darcy. Nie jest już tą smarkulą, którą była i nie wkurza mnie na każdym kroku. Podoba mi się to :)
    Martwię się o Hay, czuję, że ma chore serduszko, co na pewno nie jest dobre. Sama mam takie bóle jak ona, także wiem, co to jest. Przykro mi, mała :c
    Gdzie jest jakaś romantyczna scena między Abbie i Lou? :c Usycham, normalnie. Proszę, niech oni w końcu się do siebie bardziej zbliżą, to znaczy wiem, że już się do siebie zbliżyli, ale jeszcze troszkę, proszę? ^^ Nie śmiej się, jestem fanką tej pary :c
    Mandy, Mandy, Mandy idź do piekła -.- Coś czuję, że kiedyś mnie zamordujesz za to, co tutaj o niej piszę, no ale jestem "odważna" i ryzykuję swoje życie ;))
    Może niech się spiknie z Dannym? Hm? W sumie, to nie głupi pomysł, haha xd
    Rozdział jest przecudowny, co jest normalne, bo Ty zawsze takie piszesz. Jestem Twoją fanką, co na pewno wiesz, albo się domyślasz i wiele razy Ci to piszę, haha :D Po drugie chciałabym Ci bardzo podziękować, że mnie wspierasz i piszesz cudowne komentarze u mnie, to jest kochane i bardzo motywujące :) Dziękuję Ci ♥
    Pozdrawiam i życzę weny xx
    PS CZYŻBY DARCY I NIALL MIELI SIĘ KU SOBIE? BUAHAHAHA, JESTEM TERAZ TEŻ FANKĄ TEJ PARY ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam, czytam i nie przestanę.. :>
    Ta historia jest niesamowita.. :))
    Pozdrawiam ♥
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  7. – Nialler – zwrócił się Lou do swojego przyjaciela. – Coś ty jej zrobił? – zapytał wyraźnie zaciekawiony. – Kolejna zaczęła się farbować na blond – westchnął cicho pod nosem.
    – To nie moja wina! – krzyknął oburzony farbowany blondyn, unosząc ręce do góry w geście obrony. – Wpadliśmy na siebie, jak miała jeszcze brązowe kłaki – bronił się.

    jejejej najlepszy moment rozdziału :D kocham to opowiadanko,powtarzam to już 213124234 raz chyba,ale to nic.Podoba mi się pisanie z perspektywy Darcy,nie obrażę się nawet jak będzie pojawiała się częściej ^^
    Kurcze kobieto,musisz wyjaśnić w końcu tą sprawę z Mandy bo oszaleję! Chcę żeby Lou się dowiedział o niej i to natychmiast! :D
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. CZYTAM cały czas hehe
    Myślę że będzie chora na coś poważnego hehe taki dramat.
    Jejku aż mi się zachciało płakać przy fragmencie gdzie Lou rozmawiał ze swoją córeczką..

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytam
    .
    .
    .
    Nie no uwielbiam to opowiadanie. Ma naprawdę świetną fabułe. I w ogóle tyle sie dzieje ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. UGH JAK JA NIENAWIDZĘ TEJ CAŁEJ ABBIE. NOSZ NORMALNIE UDUSIŁABYM JĄ XD :_: SZMATA JEDNA. MANDY JEST JEGO PRAWDZIWĄ MIŁOŚCIĄ. NIECH WRACA DO KOCHANEGO BRACISZKA A MANDY DO LOULOU. DOBRZE,ŻE CHOCIAŻ HAY I DARCY NADAL WOLĄ MANDY. NIE WIERZE,ŻE LOU TAK ŁATWO WZIĄŁ TĄ NOWĄ. HALO TY MASZ BYĆ Z MANDY GŁUPKU :(

    ZA DUŻO EMOCJI, LSAJASLAS *O* KOCHAM CIĘ, JESTEŚ NAJLEPSZĄ PISARKĄ NA BLOGSPOT.COM <3
    @arbuzikx

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział świetny... nic dodać nic ująć... Kc <3

    OdpowiedzUsuń