czwartek, 24 kwietnia 2014

36.

Darcy
   Czułam się, jak nic nie warte gówno, które nie było nikomu do niczego potrzebne. Moje serce rozpadło się na miliony małych kawałeczków, kiedy dowiedziałam się od Abbie, że to przeze mnie moja ukochana siostra zginęła w pożarze. To ja powinnam być na jej miejscu. To ja powinnam umrzeć w męczarniach. Gdyby tak się stało, przynajmniej miałabym pewność, iż ta ździrowata, ciemnowłosa małpa nie dobierałaby się teraz do Louisa. Nie był przecież niczemu winny, a jak zwykle dopadła go największa kara. Abigail wciąż go oszukiwała, lecz on zaślepiony jej kłamstwami, wierzył, że na nowo mógł się zakochać. Jednak rzeczywistość była okropna, a prawda zupełnie inna niż mogło się wydawać mojemu przyjacielowi, który był dla mnie jak starszy brat. Chciałabym powiedzieć szatynowi prawdę, ale bałam się, iż znienawidzi mnie za to, że odebrałam mu jego prawdziwą miłość i w skutek tego wyrzuci z mieszkania na zbity pysk, mówiąc na odchodne, że mam się tutaj więcej nie pokazywać. Nie przeżyłabym tego, ponieważ przez te wszystkie dni spędzone w towarzystwie dwudziestoparolatka, przywiązałam się do niego i za żadne skarby nie chciałabym go tracić. Jest moją ostatnią podporą i jeśli nasza relacja runie niczym ścinane drzewo, to zostanę sama na tym pieprzonym świecie, który nie jest łaskawy dla nikogo z nas.

Jestem bezsilna wobec całej tej sprawy. Może wyjawienie wszystkim, jak jest naprawdę, to jedyne racjonalne i prawidłowe wyjście z tego bagna, aczkolwiek myśląc o tym zaczynam się pocić i denerwować. Nie potrafię stanąć przed Tomlinsonem i jak na spowiedzi wyśpiewać mu to, co powiedziała mi jego dziewczyna. Ukrywanie prawdy nie jest dobre, ponieważ to pokazuje wszystkim jaki ze mnie tchórz, jednak nie umiem inaczej postępować. Wolę tkwić w kłamstwie i czekać na odpowiednią chwilę. Może to egoistyczne, ale nie umiem zmienić swojego toku myślenia, więc będę robić to, co podpowiada mi serce.

Najbardziej żałuję tego, że nie rozstałam się z Mandy w dobrych stosunkach. Przed jej śmiercią zachowywałam się, jak złośliwa jędza i nigdy sobie tego nie daruję. Dobija mnie to, że nie dość, iż byłam dla niej okropna, to jeszcze ją zabiłam. Wciąż w mojej głowie słyszę swój głos, który wypowiada gniewne: "Nigdy jej nie zastąpisz, rozumiesz? Nie jesteś mamą i nigdy w życiu nią nie będziesz!" w jej kierunku.

Trzymałam w dłoni prawie już pustą butelkę Jack'a Daniels'a i ocierając potajemnie łzy, które spływały po moich bladych policzkach, siedziałam na ławce. Chciało mi się śmiać z sprzedawcy jednego z pobliskich sklepów, ponieważ nie wymagając ode mnie dowodu osobistego, sprzedał mi alkohol. Jednak wolałam się  nawet nie uśmiechać, bowiem wyglądałabym, jak chora psychicznie dziewczyna, która pomimo tego, że płacze, to także chichocze wesoło pod nosem.

Odłożyłam swój napój na ziemie, po czym wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów. Wyjęłam jednego szluga i włożyłam go między swoje malinowe usta. Podpaliłam zapaliniczką, a następnie zaciągnęłam się nikotyną. Kiedy poczułam ją w swoich płucach, wypuściłam dym papierosowy z ust, patrząc, jak unosi się ku niebu.

Do oczu napłynęła mi kolejna dawka łez, a ja nie miałam siły powstrzymywać ich przed wypłynięciem, toteż już po chwili moja twarz była cała mokra od przezroczystej cieczy. Cieszyłam się, że było już ciemno, bowiem ludzie, którzy przechodzili tędy przed park mogliby się mnie przestraszyć. Wyglądałam, jak przysłowiowe siedem nieszczęść.

Kiedy skończyłam palić papierosa, rzuciłam go na chodnik i przydepnęłam butem. Łapiąc za butelkę z alkoholem, spostrzegłam, że jej zawartość jest pusta. Zauważyłam, że dwa metry ode mnie znajduje się śmietnik. Rzuciłam flaszką w jego stronę, trafiając prosto w młodego faceta, zmierzającego w moją stronę. Wprost cudownie.

– Yeah, publika szaleje. Darcy Lane po raz kolejny udowodniła, jak kiepską jest koszykarką. Brawa dla niej – skiwitowałam swój wyczyn, po czym zaczęłam głośno klaskać. – Przepraszam, ale duża dawka alkoholu mi szkodzi. Widziałam trzy śmietniki, więc przez przypadek trafiłam w ciebie. Także tego – powiedziałam do chłopaka, który oberwał ode mnie butelką. – No sorry, no – dopowiedziałam.

– Co ty z sobą robisz, dziewczyno. – Usłyszałam dobrze znany mi głos. Nie spodziewałam się tego, że sam Danny Fisher zaszczyci mnie swoją obecnością, a jednak to się stało. Życie jest nieprzywidywalne.

– Och, cóż to za przemiłe spotkanie. Mam rozumieć, że od teraz już się nie wysługujesz siostrzyczką tylko sam odwiedzasz osoby, którym niszczysz życie? – zapytałam, posyłając mu firmowy uśmiech.

– Wyszczekana. Lubię takie – rzekł, ilustrując mnie dokładnie wzrokiem. – Przejdźmy lepiej do konkretów. W końcu po to tutaj jestem – kontynuował swoją wypowiedzieć. – Drogie dziecko, nie baw się ze mną w kotka i myszkę. Nie wykiwasz mnie. Oddasz mi te pieniądze i sama doskonale o tym wiesz. Masz tydzień, rozumiesz? Inaczej twojemu Louisowi coś się stanie. Chyba tego nie chcesz, prawda? – zapytał, a ja wstrzymałam na tą chwilę oddech.

– Oddam ci wszystko co do grosza, obiecuję. Tylko proszę, nie mieszkaj go w to – poprosiłam, bojąc się, że zielonooki może coś zrobić szatynowi. Tommo jest ostatnią osobą jaką chciałabym skrzywdzić. Nie licząc oczywiście Hayley, która jest dla mnie najważniejsza.

– Grzeczna dziewczynka – podsumował moje słowa. Już miał zamiar ode mnie odejść, ale w ostatniej chwili odwrócił się ponownie w moją stronę i zaczął znowu mówić. – Mam dla ciebie propozycję.


Louis
Siedziałem przy stole razem z Abbie i jedliśmy zrobione przez nas naleśniki. Z tego co mi wiadomo, to dziewczynki jeszcze spały, więc nie mogły zjeść z nami śniadania. Zawsze późno wstawały, by później usprawiedliwić się wymówką, że łóżko nie chciało ich wypuścić ze swoich objęć. Prawda jednak była taka, iż obie panienki Lane były po prostu leniwe. Patrzyłem na swoją dziewczynę i widząc jej szczery uśmiech, cieszyłem się, że ją mam. Jest niezwykła. Zapowiadał się cudowny dzień i nic ani nikt nie mógł popsuć.

Dzisiaj razem z Zaynem i Harry'm wyjeżdżam do Doncaster na weekend. Moja mama zaprosiła cały zespół oraz Darcy i Hayley, ale Liam, a także Niall mieli do załatwienia kilka swoich prywatnych spraw, a siedemnastolatka i trzylatka wolały zostać w domu pod opieką Abigail. Zabolało mnie to, że moja rodzicielka nie zaproponowała Fisherównej, aby ta także odwiedziła mój rodzinny dom. Z chęcią zabrałbym ją ze sobą, ale dziewczyna uparcie twierdzi, że nie jedzie, bo nie chce się narzucać. Mam jednak wrażenie, że po prostu nie zamierza narażać się mojej mamie. Nie polubiły się ze sobą i bardzo mnie to boli, bo obie są dla mnie ważne. Nie chcę by były wrogo do siebie nastawione. Mam nadzieję, że kiedyś dojdą do porozumienia.

Z chłopakami stwierdziliśmy, że wieczorem, kiedy będziemy już na miejscu, wybierzemy się na imprezę, bo w mieście, w którym się urodziłem zawsze są najlepsze balangi. Może spotkam swoich starych znajomych i odbuduję z nimi kontakty? Od przeprowadzki do Londynu moje relacje z przyjaciółmi z Doncaster znacznie się pogorszyły.

– O której wyjeżdżacie? – zapytała ciemnowłosa, konsumując swoje naleśniki z owocami i czekoladą. Uwielbiała je.

– O czternastej powinniśmy ruszyć w drogę – oznajmiłem, patrząc na nią uważnie. – Na pewno nie chcesz jechać z nami?

– Tak. Zostanę w domu i zajmę się Hay. Darcy pewnie wyjdzie gdzieś z Niallem. Wyglądają uroczo – powiedziała, uśmiechając się delikatnie.

Miała rację. Lane oraz Horan pasują do siebie niczym dwie połówki jabłka. Nadal żałuję tego, że zrobiłem taką akcję w kinie, ale kierowały mną emocje i nie mogłem się powstrzymać. Wiem, że żarłok nie skrzywdzi blondynki, więc mam nadzieję, że im się ułoży. Zasługują na to. Może i jest między nimi cztery lata różnicy, ale przecież wiek nie jest tutaj najważniejszy. To tylko cyferki. Faktem jest, że jeśli Nialler byłby od niej starszy dziesięć lat starszy, to w życiu nie pozwoliłbym na to, aby się spotykali, ale ta różnica, które występuje teraz między nimi nie jest taka duża, więc jestem na tak. Mają moje błogosławieństwo.

Niall
Moi przyjaciele wyjechali już do rodzinnego miasta Louisa, więc szybko pognałem do domu niebieskookiego szatyna, aby zaprosić na randkę Darcy. Prawdą było to, że moje sprawy prywatne, które rzekomo miałem załatwić na mieście, były tak naprawdę wymówkę. Chciałam się po prostu spotkać z blondynką. Może było to głupie, ponieważ mogłem im powiedzieć prawdę, ale wolałem uniknąć żartobliwych uwag Harry'ego, który jak zawsze musi dorzuć swoje trzy grosze.

Nacisnąłem dzwonek, a już po chwili drzwi otworzyła mi uśmiechnięta Abbie, trzymająca Hayley na rękach. Przywitałem się z nią, a ona wpuściła mnie do środka. Ściągnąłem buty, uważnie ją obserwując. Cieszyłem się, że Tommo znalazł sobie kogoś po stracie Mandy. Po jej śmierci był wrakiem człowieka, a teraz na nowo uśmiecha się, śmieje, opowiada kawały i żartuje. Tęskniłem za tym Tomlinsonem.

Szybko wszedłem po schodach na górę i skręciłem w stronę pokoju Lane. Wparowałem do pomieszczenia nawet nie pukając. Miałem nadzieję, że dziewczyna, widząc mnie od razu rzuci mi się na szyję. Niestety, myliłem się. Nie zwróciła nawet na mnie uwagi. Leżała na łóżku i wpatrywała się w biały sufit. Coś jest nie tak.

Usiadłem koło niej, a materac ugiął się pod wpływem mojego ciężaru. Dokładnie jej się przyjrzałem i wtedy dostrzegłem ślady od płaczu na jej policzkach. Zmartwiłem się. Co było powdem jej łez?

– Stało się coś? Dlaczego się nie odzywasz? – spytałem, łapiąc ją za jej drobną dłoń, która była zimna. Blondynka długo mi nie odpowiadała.

– Zostaw mnie. Wyjdź stąd. Chcę być sama – rzuciła chłodno, wciąż wpatrując się w ten sam punkt. Przerażało mnie to.

– Dlaczego płakałaś? – zapytałem. Odpowiedziała mi ciszą. – Darcy, mówię do ciebie do cholery! Nie zachowuj się, jak dziecko. Popatrz na mnie i powiedz mi co się kurwa stało, bo martwię się o ciebie.

– No to masz problem, bo będę się zachowywać tak, jak się zachowuję, bo jestem jeszcze dzieckiem i nic na to nie możesz poradzić – syknęła przez zęby. – Nie powiem ci co się stało, bo to ciebie nie dotyczy. Mam teraz poważne problemy, więc jeśli byłbyś tak łaskaw, to wyjdź stąd i po prostu zostaw mnie w spokoju – odrzekła groźnie.

Zdenerwowałem się. Znów zachowywała się, jak ta pyskata gówniara sprzed kilku miesięcy. Nie wiem co spowodowało jej nagłą zmianę, ale serce mi się krajało, kiedy się z nią kłóciłem. Zależało mi na niej i nie chciałem jej stracić przez jedną, głupią sprzeczkę. Jeśli nie chce mówić, to to jej problem, ale niech nie rani przez to osób, które chcą jej pomóc.

– Jak chcesz – powiedziałem rozczarowany, wychodząc z jej pokoju.

Zayn
Już od przeszło dwóch godzin bawiliśmy się na imprezie w Doncaster. Klub, w którym szaleliśmy z chłopakami był jednym z najlepszych w mieście. Najlepszy alkohol lał się litrami, najnowsza muzyka leciała w głośnikach, a najseksowniejsze dziewczyny tańczyły na rurach. Najbardziej podniecało mnie to, że wszystkie miały nałożone na twarz maski, co sprawiało, że wyglądały tajemniczo, a zarazem pięknie.

Razem z Harry'm i Louisem byliśmy już nieźle wstawieni, ale to nie przeszkadzało nam w tym, aby imprezować, a wręcz pomagało się rozluźnić. Dosiadło się do nas dwóch kolegów Tomlinsona, z którymi chodził do szkoły. Byli tak samo zwariowani, jak sam Lou. W sumie nie. Byli jeszcze bardziej pokręceni, a to przecież niemożliwe!

Cały czas się wygłupialiśmy, piliśmy, żartowalismy, piliśmy, tańczyliśmy z jakimiś dziewczynami, piliśmy, zachowywaliśmy się, jak dzieci, piliśmy i jeszcze piliśmy. No tak, zapomniałbym. Na dodatek piliśmy! Jeszcze chyba nigdy nie wlałem w siebie tak dużej dawki alkoholu, a mimo to czułem się fantastycznie i na dodatek kontaktowałem co się dzieje.

– Zayn – zwrócił się do mnie pijany Harry. – Ta blondyna, która siedzi przy barze, pożera mnie wzrokiem. Zakład, że zaraz do mnie podejdzie i da mi swój numer? – zapytał, patrząc na mnie uważnie.

– Umowa stoi – powiedziałem wesoło. – Nie podejdzie do ciebie. Jeśli przegrasz, załatwiasz mi występ jednej z tych tancerek, które tutaj tańczą – oznajmiłem, a on posłał mi cwany uśmiech.

– Dobra. Jeśli ty przegrasz, to będziesz miał ciekawe zadanie do wykonania – rzekł, po czym zaśmiał się łobuzersko. Uścisnęliśmy swoje ręce i od tej pory w nasze życie wszedł ten zakład.

Już po chwili w naszą stronę skierowała się owa blondynka. Podeszła chwiejnym krokiem i podając mi małą karteczkę, szepnęła mi na ucho: "Zadzwoń". Mina Stylesa wyrażała więcej niż tysiąc słów.

– Nie dość, że wygrałem, to jeszcze zdobyłem numer tej laski. Jestem mistrzem – odrzekłem, śmiejąc mu się prosto w twarz. Reszta chłopaków także zaczęła się z niego nabijać.

Loczek skierował się do baru, aby załatwić mi prywatny występ. Prawdę mówiąc, to nie miałem potrzeby oglądania skąpo ubranej dziewczyny, która tańczyła na rurze. Po prostu chciałem się założyć do żartów z myślą, że mój przyjaciel wygra. Potoczyło się zupełnie inaczej.

Zielonooki przyszedł do nas z powrotem i powiedział, że mam się udać do jednego z pokoi do tego przeznaczonych. Z bananem na twarzy ruszyłem w tamtą stronę. Mijałem wiele ochroniarzy, którzy swoim spojrzeniem wzbudzali we mnie strach. Na szczęście szybko doszedłem do celu. Usiadłem na czerwonej sofie, która znajdowała się naprzeciwko połyskującej rury. Do moich uszu dobiegł dźwięk piosenki, która wprawiała mnie w odpowiedni nastrój.

Moim oczom ukazała się dziewczyna w masce. Nie widziałem jej twarzy, ale już na pierwszy rzut oka można było stwierdzić, że jest piękna. Tancerka nawet na mnie nie spojrzała tylko zaczęła wykonywać swoją pracę. Dla mnie jeszcze lepiej.

Na początku zaczęła się kręcić dookoła rury, a już po chwili zaczęła ocierać się o nią swoim tyłkiem. Pieściła swoje uda, a mi zrobiło się dziwnie gorąco. Złapała dłońmi metal i owinęła się wokół niego nogami. Kiedy ponownie znajdowała się już na podłożu, zaczęła zmysłowo ruszać swoimi biodrami, a następnie oblizała namiętnie swoje malinowe wargi. Na koniec występu zaczęła kierować się w moją stronę. Usiadła seksownie na moich kolanach, ale gdy tylko ujrzała moją twarz, natychmiast ściągnęła swoją złotą maskę. Zobaczyłem ducha.

– Zayn?!

– Mandy?! – krzyknęliśmy w tym samym momencie. Chyba umarłem.

25 komentarzy

  1. Co za koniec! Mam tylko jedne pytanie CO TERAZ BĘDZIE!?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej ale Louis nie może być z Mandy!!!! Tak coś myślałam że się w tym klubie spotkają! Fajny rozdział ;) błagam next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty! Dodałaś nowy rozdział, a ja nawet poprzedniego nie zdążyłam przeczytać ;__;. I jak ja to nadrobię, jak? Muszę ci w końcu walnąć długaśny komentarz, bo nie wytrzymam.

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja pierdziele ;ooo Co dalej ? Mam nadzieje, że Lou i Mandy sie spotkają ! Ogólnie jestem ciekawa co dalej ! ;)) Czekam na kolejny :D

    Natalie ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. To grzech kończyć w takim momencie!!! Jezuuu, oni muszą być razem!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Boze w końcu!
    Jejku :D
    Od razu zaczełam
    sie cieszyc do monitora!
    Jesteś MEGA! Dodawaj szybko
    następny proszę :*

    OdpowiedzUsuń
  7. A noo bym zapomniała.
    Jesteś genialna i świetny
    rozdział u Ciebie nigdy nie
    ma nudnych i wgl jakiś badziewnych
    rozdziałów są zajeeebiste!
    A szablon boski *-*

    OdpowiedzUsuń
  8. AAAA SIĘ POROBIŁO! :O
    Czekam na kolejny rozdział!! Dawaj szybko!
    I nie "Ilustrując", bo ilustrować to można książki ;) "lustrując wzrokiem" tak jest poprawnie :)

    I wpadnij do mnie: http://zimno-zimno.blogspot.com/
    ~Węgielek Ech

    OdpowiedzUsuń
  9. Blagam, polacz Louisa i Mandy, kocham ich razem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Beznadziejny rozdział? Chyba sobie żartujesz. To był wręcz genialny rozdzialik, idealny przed zaśnięciem.
    Cholera, to się porobiło. Najpierw Darcy i Danny, potem to niemiłe odzywanie się Darcy do Nialla, a na deser Mandy i Zayn. Boże, miałam takiego szoka na twarzy, kiedy przeczytałam, że to ona właśnie dla niego tańczyła.
    Cholera jasna! Normalnie zastygłam. Naprawdę świetne zakończenie rozdziału. Pozostawiające czytelnika z tysiącami pytań! Ach, no cudo i tyle.
    Bardzo podobają mi się Twoje opisy. Masz świetny styl pisania i będę o tym wspominać tyle razy ile będzie trzeba.
    Całość po prostu mega, mega i jeszcze raz mega cudowna.
    Szablon bardzo ładny! Miło się czytało.

    Ostatnio na polskim nauczycielka mówiła, że pisanie ''owa, owy'' jest błędem. Powinno się pisać ''ów dziewczyna, ów chłopak''. Ale to tak na marginesie.
    Zauważyłam parę literówek, naprawdę mało, ale każdemu się zdarzają, i nie przeszkadzają w czytaniu.
    Gratuluję świetnego rozdziału. :))
    xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekałam i było warto <3
    Jednym słowem cudo :)
    Koniec zajebisty
    Pozdrawiam Nikola z
    http://leonetta16.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Aaaaaaaaa tak sie ciesze!!

    OdpowiedzUsuń
  13. WYDARLAM SIE NA CAŁY DOM I NADAL SIĘ DRE OMG. MANDY WBIJ TA RURE W ABBIE DOBRZE BY JEJ BYŁO. JEJKU ŻAL MI DARCY I NIALLA, MAM NADZIEJE, ŻE MANDY BD Z LOU I WSZYSTKO SIĘ UŁOŻY. XX @arbuziczek

    OdpowiedzUsuń
  14. no w końcu!!!!! Niech ona sie dowie że on zyje i niech sie spotkaja. PROSZE PROSZE PROSZE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Niech Abbie oberwie w dupe. TAK,TAK,TAK!!!!!!!!!!!!!! PROSZE NIECH BEDA RAZEM :DDD

    OdpowiedzUsuń
  15. No nie wierzę, że Mandy i Zayn się spotkali. DLACZEGO? :C
    Matko, już sobie wyobrażam jak to wszystko się dalej potoczy. Mandy i Lou znowu będą razem, Abbie dostanie kopa w dupę i będzie zmieszana z błotem. Plus wszyscy ją znienawidzą. Jestem bardzo zła z tego powodu, bo Mandy musi się wpierniczać w nieswoje sprawy, ugh. Nienawidzę. -.-
    Oberwałabym jaja dla Danny'ego, gdybym tylko mogła i jeszcze powiesiła za uszy. Totalny drań, który nie zwraca uwagi na uczucia własnej siostry. Jak można być tak bezdusznym dupkiem? Nie mogę uwierzyć, że on i Abbie są spokrewnieni.
    Znowu zaczyna mnie denerwować Darcy. Nie pytaj czemu, bo sama nie wiem. Może dlatego, że zaczyna znowu zachowywać się jak kiedyś, tępa nastolatka, która jest zadufana w sobie.
    Chciałabym Ci bardzo podziękować za cudowne słowa, które ostatnio mi napisałaś. Chodzi mi tutaj o te wczorajsze oraz pod ostatnim rozdziałem. Bardzo się wzruszyłam i to dla mnie bardzo ważne i miłe, także dziękuję Ci z całego serca. Bardzo mnie motywujesz i sprawiasz, że jest mi ciepło na sercu :)
    Wiesz, że kocham Twoje opowiadanie i może ostatnio dużo narzekam na Mandy, to nie oznacza, że przestałam lubić opowiadanie, nie ma mowy! Zawsze, gdy czytam targają mną sprzeczne emocje. Z jednej strony jestem szczęśliwa, bo jest Abbie i Lou i ich miłość, a z drugiej strony zła, bo Mandy jest coraz bliżej, depcze im po piętach aż w końcu dopadnie ich i zepsuje to wszystko. Ale dziękuję Ci za to! :)
    Pozdrawiam i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już się gubię xD. Jest chyba 671276126712 za Abbie + Louis i tyle samo za Mandy + Louis. Przydałoby się głosowanie. :P

      Usuń
    2. Możliwe, że zrobię głosowanie, ale to w ostatnich rozdziałach :)

      Usuń
    3. Jestem za:3. Tylko nie wiem za kim jestem xD.

      Usuń
  16. Zostałaś nominowana do Liebster Award!
    Szczegóły u mnie na blogu: http://we-dont-want-to-be-like-them.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Na początek dam zajebistego Danny'ego- https://24.media.tumblr.com/3f35daacd6678161a2a0055371f10443/tumblr_n4kiu8Hw9Z1qchmo6o1_500.gif .
    A więc jestem naprawdę zbulwersowana, że ten cały plan jest realizowany. Danny powinien przejmować się szczęściem siostry, a nie kasą! I tak jest bogaty, więc xD. A i moim marzeniem, co do tego opowiadania jest post gdzie będzie Danny przedstawiony jako... dobra postać. Tak, mówię serio xD. Walnij coś poetyckiego na koniec z nawróceniem Danny'ego (to się tak odmienia?) albo nie, bo może taka Biblia wyjść, a tego nie chcemy xD. Mam w domu, jedna mi wystarczy.
    Co do konfrontacji Zayn i Mandy. Świetny efekt xD. Jak czytałam ten tekst wydawało mi się, jakby Zayn był bliski dojścia, a tu mu nagle Mandy wyskakuje i bęc. Nie, żeby Mandy nie była atrakcyjna czy coś. Jest bardzo.
    I ogółem szkoda, że Abbie posłuchała się brata. Już zaczynałam ją lubić. Wydaje się być według mnie dwulicowa.
    A tak w ogóle wymyśliłam połączenie imion do parringu (to się tak pisze?) xD. Landy lub Mouis i Labbie (brzmią idiotycznie, ale wymyślałam je ja, więc).
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://love-story-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ten gif jest świetny. Zaraz sobie zamienię w postaciach XD

      Usuń
    2. Jak zobaczyłam tego gifa to pomyślałam i tym blogu, drugą myślą było- Oj, Danny xD

      Usuń
  18. Właśnie umarłam. Błagam, to nie może się tak skończyć. Szkoda mi Abbie. Dobra, może oszukała Louisa, ale przecież ona naprawdę go kocha. Nie wiem dlaczego, ale nie cierpię Mandy. A tak w ogóle to rozdział jest świetny.

    OdpowiedzUsuń